niedziela, 10 listopada 2013

Transport w Wenecji, czyli nie taki wilk straszny...;)

Przed wyjazdem do Wenecji przeczytałam kilka informacji dotyczących transportu i rozmieszczenia parkingów. W pewnym momencie natrafiłam na jakimś forum na komentarz dotyczący mafii, która trzęsie tamtejszymi przewozami turystów; żeby uważać na właścicieli motorówek; żeby nie dać się namówić na inny transport, tylko wybrać tramwaje wodne (zwane Vaporetto), które są bezpieczniejsze (mimo 200-300 osób na każdym) niż kilkuosobowe motorówki prowadzone przez całe rodzinne klany...



Pech chciał, że w dniu, który zaplanowaliśmy na zwiedzanie Wenecji, odbywał się strajk "tramwajarzy", czyli transportu publicznego. Oczywiście na początku, gdy do nas podszedł starszy siwy, ale nadal postawny i przystojny Włoch w ciemnych okularach, mówiąc, że akurat tego dnia jest strajk i że mamy możliwość albo iść przez pół miasta na piechotę, albo skorzystać z motorówki, włos nam się zjeżył, bo przypomnieliśmy sobie artykuł na forum...



Grzecznie podziękowaliśmy i powiedzieliśmy, że musimy się zastanowić. Odeszliśmy kilka kroków - faktycznie było dosyć mało turystów... Chcąc - nie chcąc, trochę niepewni, co nas czeka, zgodziliśmy się w końcu wraz z parą młodych Niemców popłynąć motorówką.



Summa summarum wszystko oczywiście odbyło się szybko, sprawnie i absolutnie bezpiecznie, a wychodząc na pomost kapitan podał każdemu po kolei rękę, żeby ktoś przypadkiem nie wpadł do wody;))


Na powyższych zdjęciach nasz kapitan;)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza